poniedziałek, 25 stycznia 2010

Raz, dwa trzy, dwadzieścia, no chodź, nie jem już mięsa bo jestem aktywną płytą pilśniową

Cześć.
Cześć. Co tam?
A nic. U ciebie?
W sumie też.
To chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Motyla noga, nie mamy już od dłuższego czasu, ale nie mówiłam ci wcześniej, bo jakoś żal mi było... Ale w najbliższych latach będzie lepiej. Tylko nie opowiadaj już ludziom, że Kopernik to postać fikcyjna. Aha, nigdy nie podobały mi się te mizerne szkice które produkujesz. Może i przesadzam jak mówię, że na moim poziomie mogłabym ze swobodą zaprojektować ताज महल (Taj Mahal), bo ja chyba nawet żartowałam mówiąc te słowa, ale kiedy mówię ci 'rzuć to hobby i zmień plany bo masz szansę w najlepszym razie narysować kiedyś karykaturę, jedną karykaturę, dziecku na deptaku w jakimś przaśnym kurorcie' to mówię straszliwie serio. No i wcale nie było fajnie...
Jak wiadomo powszechnie i wszystkim jogurtem da się zespoić połamane chrześcijaństwo. I serem twarogowym oraz herbatka dla dzieci morelową rozpuszczalną również.
A urodziny zacnie zacnie. I dostałam piłę, mistyczne odzienie inne odzienie inne rzeczy...ale ta piła to prezent wybitnie trafiony. Najlepsze w niej jest to że to piła firmy jakiejśtam o nazwie "MEGAdobrywybór". Piękne, nie uważasz? I dużo życzeń dostałam (Bo mam więcej znajomych od człowieka, który zna więcej tautologii). Zapomniałeś Tatiene ale wybaczam ci- masz już swoje lata... A te co mi je złożył... no wiesz kto, nie... to powiem ci szczerze, że dalej jestem w głębokim szoku, bo jednak nigdy nie sądziłam, że przypełznie taki moment, że zacznie się łasić. Ale niech się łasi. Jak łasica, albo lepiej, jak łasikonik. Łasikonik to fajna nazwa- konik nie ma podtekstu seksualnego, a jeśli ma to jest to zabarwienie ironiczno-negatywne... Bez urazy. Ale lubię go.
A abstrachując od niego to lubię też P. I poleźliśmy na piwo wczoraj.
Lubię cię.
Kurwa nienawidzę jak mi to kobiety mówią.
Dlaczego P nienawidzi, gdy kobiety mówią mu, że go lubią? Bo oznacza to, że nie chcą z nim związku i nie chcą z nim sypiać. Ja mu powiedziałam bez jakichś takich intencji ale koniec końców...no coś w tym jest. Przykro mi mój ulubieńcze- nie będziem w związku (fuj fuj) i nie będziem się gzić (fuj fuj po trzykroć).
Mamo, tato, jestem adoptowana.

2 komentarze:

  1. P. nie do końca o to chodziło:P ja widzę, ja czuję i mi mówić nie trzeba, jako komplementy przyjmuję ochoczo największe trywializmy:P
    i zmęczonym ostatnio rozmowami na n-metapoziomach, na których się nie odnajduję, ale to już inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupilismy ci prezent, ale jednak go nie dostaniesz. Pila jest tak mocarna ze nie chcemy sie osmieszac. I tak my cie tez LoveProject. Mow mi Foczko!

    OdpowiedzUsuń