No to założyłam sobie bloga. Czad, odlot, pełen lans i na bank umiem wymyślić jeszcze ze trzy, no może cztery określenia. (I'm on a boat!) Nowy Blog na Nowy Rok. Strasznie wczoraj zabalowaliśmy. Generałowie i miszcze absolutu tytanicznego celebrowania zmiany kawałka daty odpowiadającego za rok.
Blog jest nowy bo ja się zrobilam nowa. Tzn w przenośni- nie mam znowu trzech lat, nie wróciła virginity, nie wierzę w Zębową Wróżkę, nie zaliczyłam chrztu' (czyt. chrztu prim), ale mimo to nowa jestem. Nie mam jakiegoś specjalnie silnego przekonania, że wszechświat to dostrzeże, wiec informuję 'nowa ja'.
Skąd ta zmiana? Co zaszło? Czy mam nową rękę? Moje myśli zaczeły oscylować wokół dylematów egzystencjalnych planktonu? Zrobiłam się ładna? Nic z tych rzeczy. Przeszło mi. Najzwyczajniej w świecie. Tak kompletnie. Cala ta pastelowa irytująca bzdura ze wzdychaniem, wznoszeniem oczu do nieba, wodzeniem wzrokiem i wszystkimi innymi z pewnością fantastycznymi gdy się kocha z wzajemnością pierdołami, odeszła nareszcie w niebyt. Byt jest, niebytu nie ma. Czyli po problemie. I mam dziwne wrażenie, ze gdybym wcześniej wpadła na ten niebanalny pomysł przyznania się, to wcześniej by mi przeszło. Nauczka na przyszłość. 3 lata z głowy. 2451 osób porażonych wiadomością. Wyobraźnia wam działa prawidłowo- tak,nawet staruszce w sklepie powiedziałam o 'przejściu'. Jemu nie ale teraz to już nie ma co, poza tym wierzę w jego inteligencję. A jak nie wierzę to udaję na jedno wychodzi. Ludzie rzadko wiedza co jest tak na prawdę. Nic nie ma na prawdę. Wszystko to wytwór podświadomości. Ale wiesz co, dalej będę się upierać, że jesiotr jest specyficzny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz