środa, 27 stycznia 2010

Krótko/na bieżąco

Założyłam się z Brunerem o to kto pierwszy się zwiąże.
Niestety nie zrozumieliśmy się.
Bruner poszedł szukać miłości.
Ja wygrałam- związałam sobie nogi sznurowadłem.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Raz, dwa trzy, dwadzieścia, no chodź, nie jem już mięsa bo jestem aktywną płytą pilśniową

Cześć.
Cześć. Co tam?
A nic. U ciebie?
W sumie też.
To chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Motyla noga, nie mamy już od dłuższego czasu, ale nie mówiłam ci wcześniej, bo jakoś żal mi było... Ale w najbliższych latach będzie lepiej. Tylko nie opowiadaj już ludziom, że Kopernik to postać fikcyjna. Aha, nigdy nie podobały mi się te mizerne szkice które produkujesz. Może i przesadzam jak mówię, że na moim poziomie mogłabym ze swobodą zaprojektować ताज महल (Taj Mahal), bo ja chyba nawet żartowałam mówiąc te słowa, ale kiedy mówię ci 'rzuć to hobby i zmień plany bo masz szansę w najlepszym razie narysować kiedyś karykaturę, jedną karykaturę, dziecku na deptaku w jakimś przaśnym kurorcie' to mówię straszliwie serio. No i wcale nie było fajnie...
Jak wiadomo powszechnie i wszystkim jogurtem da się zespoić połamane chrześcijaństwo. I serem twarogowym oraz herbatka dla dzieci morelową rozpuszczalną również.
A urodziny zacnie zacnie. I dostałam piłę, mistyczne odzienie inne odzienie inne rzeczy...ale ta piła to prezent wybitnie trafiony. Najlepsze w niej jest to że to piła firmy jakiejśtam o nazwie "MEGAdobrywybór". Piękne, nie uważasz? I dużo życzeń dostałam (Bo mam więcej znajomych od człowieka, który zna więcej tautologii). Zapomniałeś Tatiene ale wybaczam ci- masz już swoje lata... A te co mi je złożył... no wiesz kto, nie... to powiem ci szczerze, że dalej jestem w głębokim szoku, bo jednak nigdy nie sądziłam, że przypełznie taki moment, że zacznie się łasić. Ale niech się łasi. Jak łasica, albo lepiej, jak łasikonik. Łasikonik to fajna nazwa- konik nie ma podtekstu seksualnego, a jeśli ma to jest to zabarwienie ironiczno-negatywne... Bez urazy. Ale lubię go.
A abstrachując od niego to lubię też P. I poleźliśmy na piwo wczoraj.
Lubię cię.
Kurwa nienawidzę jak mi to kobiety mówią.
Dlaczego P nienawidzi, gdy kobiety mówią mu, że go lubią? Bo oznacza to, że nie chcą z nim związku i nie chcą z nim sypiać. Ja mu powiedziałam bez jakichś takich intencji ale koniec końców...no coś w tym jest. Przykro mi mój ulubieńcze- nie będziem w związku (fuj fuj) i nie będziem się gzić (fuj fuj po trzykroć).
Mamo, tato, jestem adoptowana.

piątek, 22 stycznia 2010

Będę skakać z najwyzszych pięter tego salonu, żeby nie dać się ani jemu ani jej w tych kapciach

W niedzielę mam urodziny. Czy to nie piękne? Dziś odbywa się coś co na upartego można by nazwać celebracją, ale nie do końca bo będzie krótko i będzie grzecznie i będzie spokojnie i będzie do wczesnych godzin (takich przednocnych), bo kwitnie sesja, a my, filozofy, mamy jutro paskudne kolokwium z filozofii przyrody. Będzie o pralce Platona... to zastanawiające, że pralki wynaleziono tak późno, skoro Platon opisał jedną wieki temu... Była to co prawda jego wizja wszechświata, ale najnowsze modele dążą do takiego kształtu bębna. I pomyśleć, że mając takiego wizjonera AGD Grecy prali w rzekach... (i morzu i innych akwenach)
Nie mogę już widzieć jak myślisz, bo skończyła mi się kluczowa bateria poznawcza.
Nashq kupiła sobie jamnika i teraz obie mamy jamniki (ja długo- ona szorstkowłosego). Zapewne uczyniła to, żeby mi się przypodobać. Ja zrobiłam sobie włosy takie platynowawe i teraz obie mamy takie włosy (ona platynowe ja platynowawe o tak to wygląda). Zapewne zrobiłam to, żeby się jej przypodobać. Najwyższy czas wyciągnąć wnioski z tego przypodobywania się- chodź, inne rzeczy czekają.
Nie patrz tak na mnie, cholera jasna, to że mam wieniec na głowie nie znaczy, że jestem nagrobkiem. Co myśmy zażyli kochany? Znowu te sypkie płyny.
Czytałam taką książkę ostatnio dziwną ale nie pamiętam ani tytułu, ani o czym była. Ale na okładce z tyłu było zdjęcie autora i on stał na takim zabawnym chodniku. Opowiadasz takie rzeczy, a ja się zastanawiam, co ty musisz umieć w łóżku, że on ci się mimo wszystko pozwala odzywać. Albo czego on musi nie umieć, że nie chce cię zdenerwować. Albo czego żadne z was nie potrafi i macie taką niepisaną umowę. Tak ja też widziałam tę książkę. Pamiętam tytuł, autora i o czym była. Ale nic nie mówię... ostatecznie to jest ten moment kiedy błyszczysz w towarzystwie. Ale nie Pumak tylko Pamuk proszę... To takie głupie przegrać z premedytacją. To ja chyba też jestem głupia.
Kupiłam sobie zeszyt w kratkę, żeby zaznaczać kiedy jestem a kiedy mnie tu nie ma.

czwartek, 14 stycznia 2010

Frustracja sesyjna

Marian! Marian, ja nie wiem o co ci chodzi!
Marian, czego ty ode mnie oczekujesz?
Marian, co ty sobie kurwa wyobrażasz?!
Flora i fauna, proszę państwa. I Pani (pokazywanie palcem kto) jest doskonałym przykładem fauny. A w Italii obserwujemy inny drzewostan. Bona Sforza była z Italii i przywiozła do nas la verdura- włoszczyznę. Rozumieją państwo. Warzywa. I właśnie dlatego, la verdura, Mówimy na Włochów "Włosi".
Marian ja nic nie rozumiem.
I nie wiem i nie chcę wiedzieć, czemu 'wciąż jeszcze masz w ustach smak greckich lodów'.
Pierdolę Marian, daj mi tylko zagadnienia, a opowiem ci wszystko o miodzie. Nawet o takim na prostatę, propolisowym. I o winie, że je piję po grecku do obiadu ale z umiarem i sprawiedliwie. Marian, ja nie jestem z małego miasta, ale dla ciebie, w czasie tej sesji zmienię się w prawdziwą rdzenną mieszkankę choćby i wsi.
Tylko Marian nie upierdalaj mnie. I znowu będzie jak przed sesją, będę o tobie myśleć jak o potrzebującym opieki emerycie, bełkoczącym o HiPPokratesie (wersja prawidłowa nieuki).

Dziś w tym cudzie nie pada ani jeden żarcik. Ani jeden. Wszystko co absurdalne to cytaty z notatków z historii filozofii antycznej które są z kolei zapisem (wiernym) wypowiedzi Mariana, bądź nawiązaniem do jego sławnych pytan egzaminacyjnych delikatnie odbiegającymi od tematu.
Kocham cię Marian. Ale nie umiesz kurwa wykładać i nie podałeś zagadnień.

środa, 13 stycznia 2010

Bratnia dusza pańskiego żelazka jest zasilana kradzionym węglem

S e s j a
s i ę
zbliża
DUŻYMI KROKAMI.
Strach strach strach. Wszyscy się boimy. Jesteśmy dosłownie sparaliżowani strachem. Tak bardzo, że nie ma bata- nie dosięgnę notatek, nikt nie dosięgnie. Wiele wskazuje na to, że do końca stycznia,a o lutym nie wspomnę stracimy wszelką zdolność do jakiegokolwiek ruchu. Ruchu nie będzie! Mamo, umiesz to sobie wyobrazić, że nam tak wszystkim zamrą wszystkie procesy?
Moja wyobraźnia nieustannie produkuje dziwne, odrywające mnie od pasjonującej lektury filozoficznej, wizje. Czytam sobie spokojnie o murzynie dającym się kąsać muchom jakimśtam w Afryce, aby dzielić ból świnek morskich,a w głowie mam ciągle Flight of Conchords (Na przykład to... ).To źle wróży mojemu egzaminacyjnemu sukcesowi.
Są tacy, którzy są, nie są zaś tacy których nie ma. Przyznaj, mocne.
A wczoraj odwiedził mnie i ksiądz i kolęda i dwóch wyjątkowo fałszujących ministrantów. Można się było łatwo domyślić, że będą fatalnie muzycznie, bo ksiądz doszedł jak tylko skończyli zawodzić- szczwany. Było całkiem zabawnie, dostałam obrazek i rodzice też dostali i chciałam spytać czy jamnik też swój dostanie, ale się powstrzymałam. Koniec końców podpieprzył mój, bo wlazł na biurko (alpinista)-przeżuł aniołkowi papierową głowę. Bezbożnik.
Kupię sobie Różowe Słonie.

niedziela, 10 stycznia 2010

Gdzie jest Ne-Yo w tym wszystkim mój spadochronie?

Odświeżyłam dziś trochę znajomości. Ty się zmieniasz, ja się zmieniam, oni się zmieniają, ona jest niezmieniona, a w tamtego przypadku zmiany są niepotrzebne. Albo jakoś tak. Ale to zabawne, że czas mija i nam też mija coś w środku, w głowach. To nieuniknione i odwieczne. I oczywiste. Aż dziw bierze, że największym pragnieniem lansowanym w kulturze masowej jest niezmienność, zwana inaczej wieczną młodością. Do czego się dążyło, zanim powstały kremy na zmarszczki?
Piłka nożna jest niewiarygodna jak bita śmietana, nie sądzisz?
Pytasz co ja myślę o seksie. Zależy o jakim. Dla sportu. Nudny. Skąd wiem takie rzeczy. Między innymi od ciebie. Żart. Oczywiście, że żart, przecież nie powiedziałabym tego tak otwarcie. Powiedziałabym. Tu mnie masz...
Mam w głowie pomysł na żeberka, ale nie dodali mi magicznego woreczka. Na kolację zatem płatki z mlekiem. Banalne. Gdzie ta artystyczna finezja? A może frytki do tego? To się gryzie, to nie współgra. I co z tego- mówi dziwny chłopczyk z immanentnej publiki w mojej głowie. No to dwa razy duże frytki i raz dużą love. Nie sprzedajemy love. Szkoda. Ale próbowałam, nie?
SuperFarmer to gra mojego dzieciństwa, niestety aktualnie nie umiem stwierdzić czemu.

piątek, 8 stycznia 2010

Najwyższy punkt widokowy g i dokąd teraz tę kosiarkę?

Czytałam dziś bloga mojej byłej. Byłej w sensie czysto znajomościowym. Tzn znamy się dalej etc. tylko jakoś inaczej niż kiedyś. Oj spokojnie świntuszku, nie robiłyśmy nigdy brzydkich rzeczy. Byłyśmy zwykłymi dziewczyńskimi przyjaciółkami. Ona była ta ładna, ja byłam ta druga. Bez urazy. Nie lubię ludzi, którzy życie widzą jako zbiór heroicznych czynów. Była opisała proces zdobywania i spożywania ulubionego i zarazem ogólnodostępnego owocu jako właśnie jeden z takowych. Ja tam może się nie znam, ale poziom zdobywczo-żywieniowego hardkoru zaczyna się u mnie od świeżych ryb Koi na posłaniu z liści eukaliptusa zerwanych przez naćpaną LSD pandę. Ale teraz będę jeść ex-style. Następnego banana wpieprzę na drzewie, najlepiej baobabie.
Tak szukam i szukam tej ciętej riposty, ale ciągle jesteś lodówkową transcendencją.
Z rzeczy, które mną wszcząsły ostatnio, to jeszcze fakt, ze Poczta.pl olała świąteczną paczkę, którą byłam wysłałam Poz-Waw. Gdzieś jakaś pinda nosi teraz skarpety i zabawia się pokrytymi futerkiem drucikami do robienia ludzików. Grozi mi przez to nie otrzymanie upragnionej CzapkiCzeczenki. Ale jak jej nie dostanę, to poderwę Twoją kobietę i nie damy ci patrzeć. Na pociechę w paczce' (czyt. paczce prim) wyślę Ci T-shirt 'Były użytkownik'. Użytkownik pewien portalu o książkach na literę F nazwał mnie Apsik, ale nie wiem czemu. W ankiecie mi wyszło że jestem Czarodziejką z Jowisza bodajże. Nie wiem co z tego wynika, ale świat jest teraz inny, zwłaszcza, że ponoć tam były jakieś lesbijki. Jak ja mam żyć normalnie, jak od dziecka mi takie rzeczy pokazują? Ty się dziwisz, że jestem fanką prac Libery, jak u niego tym laleczkom widać jelita? Fuj Fuj... lubię właśnie 'The doll you love to undress'.
I wiesz co Ci powiem Tato? Uważam, że lepiej będzie, jak zmienisz nazwisko na moje-ja się robię bardziej na topie.

czwartek, 7 stycznia 2010

I grał mi na nerwach swoim przystrzyganiem świata

Siostra bierze ślub. Ona jest ta środkowa, więc wszystko prawidłowo. Najstarsza odhaczona, teraz ona i ja ostatnia. Kiedyśtam zapewne. Jeszcze brat chyba powinien się ześlubić przede mną, ale nie wiadomo, bo nigdzie nie ma takiej zasady, czy on też się bawi. Chłopcy chyba nie są w jednej kolejce z dziewczynkami.
Będę druhną, taką z prawdziwego zdarzenia. Szukanie sukienki druhny ruszyło.Mogę mieć dowolną, ale w określonym kolorze. To jak z mężczyznami. Szukam dowolnego, ale o określonych cechach.
I oni chodzą w kaloszach po tym eseju.
Mówicie do mnie o jedzeniu, a ja już wróciłam do diety. Dziś był 'I Dzień Kalafiora'. Jak można katować mnie DOMOWYM PYSZNYM BO DOBRZE GOTUJESZ JEDZENIEM?! Jutro jest 'Dzień Szynki i Kurczaka'. Jutro rarytasem jest bułka grahamka. Pragnę pieroga z jagodami. Człowiek jednak zawsze pragnie tego, czego nie może mieć.
Kończę bycie chorą chyba, choć trudno powiedzieć, żebym lepiej się czuła. Za to mam już w głowie listę rzeczy, które muszę zrobić jak tylko przestanę smarkać. Na pierwszym miejscu mam zanotowane, jako najważniejsze, że się usatysfakcjonuję sobą i swoimi poczynaniami. Nie jestem pewna co to znaczy, ale brzmi tak artystycznoPOTĘŻNIE. Na trzecim sesja i do niej przygotowanie się wybitne. A gdzie drugie? Co na drugim? Na drugim pierogi.
Jagody są ładne i smaczne. Mam szminkę w takim kolorze. Ale bez smaku. Ładne, ale bez smaku jagody nie kuszą. Zatem czerwone paznokcie.
Przeczytałam dziś w Gazecie, że polski naukowiec znalazł ślady pierwszych stworów wodnych wyłażących z wody. Takie ślady łapopodobne ale na niewiarygodnie starych kamykach odciśnięte. I on to znalazł koło Kielc. Taki duży kraj, tyle pięknych miast, taka kultura, a te małe gówna musiały wypełznąć akurat na kompletnym wypizdowie. Kielce są nigdzie! Ewolucjo! Następnym razem celuj w obszary atrakcyjne turystycznie, jakkolwiek atrakcyjne!
Granie na małych bambusowych patyczkach podnieca mnie nie mniej niż Fiat126p. Weź to pod uwagę.

środa, 6 stycznia 2010

Płynie i leci i biegnie i jedzie ten małoletni kontener

Dziwnie kicham. To dowód na to, że w dzieciństwie porwali mnie kosmici. I że muzyka jest moim powołaniem, bo jestem beatewolucyjnie wyżej niż kultowy bóbr.
Tak, ja też lubię gdy jest przyjemnie. I cieszę się, że udało ci się to dostrzec. I tylko jeszcze zauważ, że strasznie mi psujesz te optymalną przyjemnościowość wszechświata, który mnie otacza. Oczywiście akceptuję, że jest to moja wina, bo padłeś ofiarą mojego kichania. I moich żelków i mojego helikoptera i mojej okaryny i mojego swetra w kolorze kobaltowym i mojej szklanki w halucyny. I wielu innych pozornie z zewnątrz absurdalnych ale nie dla ciebie moich. Porwali mnie kosmici- nic nie jest mi straszne. Boję się tylko, że kiedyś ci uwierzę.
Dalej jestem chora. Nie mam już gorączki. Kicham dużo. I katar jest. Jest wszędzie. Nie lubię sałaty- kojarzy mi się z wegetarianami. Nie lubię wegetarian- kojarzą mi się z sałatą. Rozumiesz?
Jutro jest jednak ta noc filmowa i bardzo się na nią cieszę. Urżniemy się w trupa i znowu będę śpiewać o niespokojnych deszczach. Dojrzewanie idzie mi tak sobie. Ale jestem taka kreatywna.
Poprzytulałabym się. Bezpodtekstowo. Aseksualnie. Kobiety są bardziej miękkie i to mi się podoba. Poduszki przyszłego macierzyństwa. Też lubię jak jest przyjemnie-przyjedź. Przytulę cię. Was wszystkie. Nas wszystkie. Ale jestem szczęśliwa tak myślę. To wszyscy wszystkie będziemy koniec końców.
Kupiłam kopertę na poczcie, ale nie było talerza w tym boskim kształcie.

wtorek, 5 stycznia 2010

I miał takie kolorowe zęby i oczy takie płytkie

Mam ochotę kupić sobie sukienkę. Taką drogą, obrzydliwie drogą, wyjściową do granic możliwości, skrajnie jednookazyjną, pyszną, bogatą, luksusowo-luksuśną. Taką, ze zakładając ją na siebie miałabym wrażenie uczestniczenia w jakimś misterium, a noszenie jej byłoby przeżyciem niemalże religijnym. Boska emanacja dwudziestoma warstwami tiulu. Tak... I nosiłabym ją codziennie. Bo co mi tam. Po co mieć coś co może cieszyć, nie mogąc się tym cieszyć? Co to znaczy, że nacieszanie się byłoby profanacją? Jak można chcieć mi zabronić takiej radości, jakiejkolwiek radości?
Jestem chora i strasznie mnie to denerwuje. Oznacza to np, że jutro nie spędzę dnia na oglądaniu i badaniu MaciejoZieniowych tworów z człowiekiem MeXem.(Choć ja średnio lubie te jego twory właściwie, bo są takie hmmm...takiesamewszystkie.) A mam humor na te sukienki. I to by było takie artystyczne w jakimś sensie. Ale nic z tego. I nocy filmowej też jutro nie zaliczę.
Pan PluszowyMiś lubi chłopców co są wysocy i mają takie duże duże duże dłonie. Wypchana wypychaczem perwersja z oczkami z koralików. Chodź, mam truskawki w zamrażarce.
Strasznie dużo strasznej sztuki ostatnio. I źle brzmiało tamto nagranie, ale nic nie mówiłam. Mam wrażenie, ze jednak nie chodzi o konstruktywną krytykę, tylko ostentacyjny zachwytny orgazm ku czci dzieła. On nie umie malować, ale maluje więc należy go podziwiać. On nie ma nóg, ale biega-wiwatujmy, ona jest niewidoma, ale prowadzi samochód- padam do stop z zachwytu. To nie dyskryminacja, to rozsądek, że się cieszę. Czytaj trochę książek bo nie mam z tobą o czym rozmawiać, albo chociaż 'lub czasopisma' choć to takie kontrowersyjno-układowe.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Straszne ciemności są takie podniecająco kruche

A: Masz wrażenie, że wszystkie te nasz rozmowy nie mają sensu?
B: Możliwe. I tak je lubię.
A: Ale zdajesz sobie sprawę, że i tak umrzemy?
B: To nie chcesz tej kanapki?
Strasznie szukam drugiego dna.
Nie pozwalam sobie siebie samej ograniczać irracjonalnym poczuciem nieuchronnego cośtam. Chyba wszystko może być nieuchronne jak się uprzeć. Śmierć jest nieuchronna, przemoc jest nieuchronna, plastik jest nieuchronny (a jeśli mówisz, że nie to spróbuj go wycofać ze swojego życia). Nawet 'Moda na sukces' jest nieuchronna. !Absurd!Absurd! Ha. Nawet ty wiesz kim jest Ridż. Babcia ci mówiła, kiedyś przypadkiem widziałeś 0,2 sek odcinka, słyszałeś na ulicy, w gazecie napisali... Ale wiesz kim jest Ridż, więc on też jest nieuchronny. Jaki bezsens cię musi ogarniać. Pies jest nieuchronny, korki uliczne, zmiana pasa ruchu, wątroba, helikopter. Mogłam ci nie mówić- bełkotałbyś sobie dalej rozkoszno-naiwnie o umieraniu.
Małe dzieci są jak modelina, duże dzieci są jak cholernie dużo modeliny.
Przygnębia mnie grawitacja. Dlaczego nie mogę oderwać się od ziemi i na filozofie przyrody mistycznie dolewitować? I czemu muszę wiedzieć, że teraźniejszość jest względna. Lepiej mi było jak nie wiedziałam. Lubię te studia, ale psują mi postrzeganie. I dostrzeganie. Np. nie dostrzegłam, że się rozchorowałam. Nie dostrzegłam, że jamnik nie ma wody w misce. Nie dostrzegłam, że nic z tego nie będzie, czy raczej nie powinno być. Więc było ale strasznie słabo i nim się połapałam mój wewnętrzny inspirator/doradzacz-prvPetroniusz doradził znalezienie tylnego wyjścia. Z poślizgiem, ale zawsze. Idź rozmyślać o nieuchronności. Albo chociaż czytaj dział seks w Cosmo.
Tato co z moim braciszkiem? -Dalej nie gra w NBA.

sobota, 2 stycznia 2010

Mówią wieki do wielkich wielorybów 'A masz jesionkę?'

Ja pierdolę. Tzn wchodząc w szczegóły to właściwie nie, ale nie o to mi chodziło. To było takie wulgarne 'ojejku'. "Bo wiesz, tej, gadam z Kirą, tej, i Kira, tej, tej, tej..."- Powiem to raz a dobrze- u nas nikt tak nie mówi. I nie wmawiaj sobie, że za parę lat poznamy się na tyle, że zdołasz wychwycić nutki zaśpiewu w mojej wymowie. Zresztą sam mówisz, że PKiN jest rarytny. I to niby u nas gwara, tej?
-Wędkujesz? -Trochę, ale tak do serca.
Czy to było niezrozumiałe? Bo wczoraj w czasie niezwykle intymnej jak to na gg konwersacji zostałam poinformowana, że cytuję 'nie umiem mówić'. Zdziwiłam się, bo o ile wiem mówię całkiem sporo i nieskromnie wyznam, że uważam, iż całkiem zgrabnie mi to wychodzi. Werbalizuję sobie jakiś taki mały procent moich ogromnych OGROMNIE WAŻKICH przemyśleń i cóż... to ja-mistrzyni sofistyki codziennej. I ja nie umiem mówić? No może jest trudny w odbiorze ten ogrom, ale zawsze myślałam, że to publika jest zbyt ograniczona by go ogarnąć... Mamo, mamo i co teraz? Mam taki problem z rodzicami... Czuję, że mnie kompletnie nie rozumieją. Ja nie chcę mamo więcej bigosu. Przejadłam się! Prze-ja-dłam! Zwłaszcza bigosem. To mi kompletnie nie pomaga. Nieustanne dokarmianie otumania i przez to nie dość, że wyglądam jak duży chomik, to jeszcze mój mózg się odkształca. Jak ja mam skończyć te studia jak jestem dzień-w-dziennie wygładzana na obszarze wnętrza mózgoczaszki? Tak patrzę co napisałam... Może ja nie umiem mówić...?
Poleźliśmy wczoraj z Kryniem na pizzę. Zamówiliśmy ją do domu, ale żeby było szybciej poszliśmy ją zjeść na miejscu- oszukaliśmy dostawcę a to się chwali.
Jestem jakaś taka pogubiona dzisiaj. To przez notatki z logiki. Znak różni się od oznaki tym, ze musi mieć odbiorcę. Czyli taki Matt Damon mimo bycia hipotetycznym odbiorcą realnym być nie musi. To ty dziewczę opanuj oznaki bo się kot domyśli. Spokojnie- ludziki się nie domyślają.
Umiem mówić, czy nie ale i tak skafander jak nowy od tych pisaków.

piątek, 1 stycznia 2010

Twoje żelki noszą drewno w WOWie

Kac którego nazwałam Zbyszek opuścił mnie nareszcie. Nie, nie jestem samotna. Został mi jeszcze Zbigniew- mój rak.
W ogóle to chciałam się wywnętrzyć, tak pokaźnie i niebanalnie. Bo cały zeszły rok mną targało (z jednej strony na drugą, od ściany do ściany, od burty do burty, z lasu do lasu, poprzez łąki i knieje szedł krokiem jakże pewnym Waldemar Rycerz-Geodeta...zgubiłam wątek.). Targało mną. O właśnie. No i już mną nie powinno targać. Bo rozważałam sobie tak cholernie depresyjnie ogrom własnego cierpienia przez zeszły rok cały. I wyszły mi takie rzeczy:
1) nikt mnie nie rozumie
2) nikt nawet nie chce próbować mnie zrozumieć
3) jeżeli nawet ktoś chce próbować mnie zrozumieć to patrz punkt 1)
4) jeżeli miśki żelki zawierają konserwanty to niechybnie zdechnę jak wpieprzę paczkę, ergo jakaś menda z fabryki mnie nienawidzi.
Smutne. Smutne iście. Ale tak pomyślałam jak już mi się zrobiło dobrze (czyli ostatnio), że gówno prawda. No i życie jest piękne. Punkty 1-3 są naciągane a 4... cóż no nie można mieć wszystkiego. Giń mendo z fabryki- na następne święta wyślę ci zatrutą wypchaną sowę-to cię powali jak nic.
Za ogrom cierpliwości w znoszeniu moich targaniów się dziękuję wszystkim pluszaczkom i wyjątkowej czeresience. Weźcie pod rozwagę to co teraz zaimplikuję. Bez całej reszty nie ma jednostki.
A w kwestii architektury krajobrazu górskiego to chciałam powiedzieć, że nie rozumiem tego falochronu. Ale i tak jestem s z c z ę ś l i w a.

Nowości w świecie motomyszy z Panamy

No to założyłam sobie bloga. Czad, odlot, pełen lans i na bank umiem wymyślić jeszcze ze trzy, no może cztery określenia. (I'm on a boat!) Nowy Blog na Nowy Rok. Strasznie wczoraj zabalowaliśmy. Generałowie i miszcze absolutu tytanicznego celebrowania zmiany kawałka daty odpowiadającego za rok.
Blog jest nowy bo ja się zrobilam nowa. Tzn w przenośni- nie mam znowu trzech lat, nie wróciła virginity, nie wierzę w Zębową Wróżkę, nie zaliczyłam chrztu' (czyt. chrztu prim), ale mimo to nowa jestem. Nie mam jakiegoś specjalnie silnego przekonania, że wszechświat to dostrzeże, wiec informuję 'nowa ja'.
Skąd ta zmiana? Co zaszło? Czy mam nową rękę? Moje myśli zaczeły oscylować wokół dylematów egzystencjalnych planktonu? Zrobiłam się ładna? Nic z tych rzeczy. Przeszło mi. Najzwyczajniej w świecie. Tak kompletnie. Cala ta pastelowa irytująca bzdura ze wzdychaniem, wznoszeniem oczu do nieba, wodzeniem wzrokiem i wszystkimi innymi z pewnością fantastycznymi gdy się kocha z wzajemnością pierdołami, odeszła nareszcie w niebyt. Byt jest, niebytu nie ma. Czyli po problemie. I mam dziwne wrażenie, ze gdybym wcześniej wpadła na ten niebanalny pomysł przyznania się, to wcześniej by mi przeszło. Nauczka na przyszłość. 3 lata z głowy. 2451 osób porażonych wiadomością. Wyobraźnia wam działa prawidłowo- tak,nawet staruszce w sklepie powiedziałam o 'przejściu'. Jemu nie ale teraz to już nie ma co, poza tym wierzę w jego inteligencję. A jak nie wierzę to udaję na jedno wychodzi. Ludzie rzadko wiedza co jest tak na prawdę. Nic nie ma na prawdę. Wszystko to wytwór podświadomości. Ale wiesz co, dalej będę się upierać, że jesiotr jest specyficzny.